Na cmentarz w Babicach wraca życie

Tytuł tego wpisu jest dość kontrowersyjny jednakże bardzo prawdziwy. Po przedłużającej się wiośnie, bardzo chłodnej i deszczowej przyszło wreszcie kilka dni ocieplenia. Tak samo jak i my byliśmy stęsknieni za ciepłem i słońcem, tak samo była stęskniona roślinność, która teraz skwapliwie wykorzystuje sprzyjające wegetacji warunki. Wszelkiego rodzaju trawy, konwalie, żonkile, kaczeńce, pokrzywy, samosiejki drzew, bluszcz i wszelkiego rodzaju chwasty aż kipią od soczystości. Rosną wręcz w oczach. Niewiele czasu by im potrzeba aby zadomowić się na tym kawałku ziemi na nowo. Postanowiliśmy jednak uporządkować roślinność na cmentarzu i musimy pilnować, aby cała nasza praca nie poszła niedługo w niwecz.

Dlatego nasi wychowankowie wznowili regularne, cotygodniowe prace na cmentarzu. Nie ma w tej pracy nic nadzwyczajnego, nic nowego. Ciągle robimy to samo: usuwamy chwasty i samosiejki dając więcej miejsca kwiatom takim jak konwalie czy żonkile. Wygrabiamy kolejne połacie rozkładających się liści z wielu sezonów aby odsłonić ziemię, która po wielu tygodniach deszczu wcale nie jest nawilżona. Wycinamy kolejne kępy krzewów, które uparcie puszczają kolejne pędy i próbują odrosnąć ze zdwojoną wręcz siłą. To co do nas dociera, to fakt, że musimy w tej pracy być bardziej uparci od natury. W końcu uda nam się doprowadzić cmentarz do właściwego stanu. Wtedy może wróci też na nie innego rodzaju życie – ludzka pamięć.